poniedziałek, 26 października 2015

no patrz

Najpierw spotykam go gdzieś w biegu. Biegnę ja, on idzie spokojnie. Na pustej drodze jesteśmy sami. Nie wiem, czemu go wołam, i nie wiem jeszcze bardziej, czemu on przychodzi. Ja wyciągam rękę, a on mokry nos. Dziwi się, pewnie nikt na niego nie zwraca uwagi. Żegnam się z nim, choć tak niewiele czasu minęło od niespodziewanego powitania, i biegnę dalej. On stoi zdezorientowany i patrzy za mną. Dogania mnie potem, choć nie chce gonić. Po prostu sobie jest, a ja nie po prostu sobie stoję, bo trochę mi się jednak spieszy. Siada dokładnie naprzeciwko mnie i wiem, że patrzy mi w oczy, choć już nic prawie nie widzę w tym zapadającym zmroku. Wolno odwraca łeb w kierunku nadjeżdżającego autobusu, potem znów skupia wzrok na mnie. Nie mam pojęcia, skąd wie, że pojadę - ale wie na pewno. Ze wszystkich istot na świecie tylko on zostaje w jednym miejscu.
Gatunek Canis lupus familiaris, typ kundel, podtyp wiejski.

I tak sobie myślę, czy bardziej istnieję tylko wtedy, gdy się na mnie patrzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz