poniedziałek, 24 sierpnia 2015

na serca dnie

Patrzę na ciebie, tyle lat cię już znam, tak niewiele o tobie wiem - a to wciąż wychodzi, jak wtedy, gdy mówiłaś o dziadkach, a moje zbyt ciemne oczy robiły się coraz większe i większe. Dlaczego nie wiedziałam o tym wcześniej? Dlaczego nie ma jakiegoś pieprzonego obowiązku, żeby wyjaśniać wszystko, bo potem taki dzieciak nie ma pojęcia, czy to, co robi, jest normalne?
Tak wielu rzeczy nie mówię na głos, nawet szeptem, bo nie chcę zapeszać, bo nie chcę cię straszyć, bo już za dużo i za mało przeszłaś. "Dziecko zaczyna kłamać, gdy zostanie ukarane za to, że mówi prawdę."
Tak mocno się często nie zgadzam i tak bardzo się boję (jednak!), bo nie rozumiemy szczęścia tak samo. Czasem cię za to nie lubię. I wtedy nie lubię siebie, bo patrzę na stare zdjęcia i widzę moją twarz, i się zastanawiam kiedy to się zmienia, kiedy się wyostrzają rysy i sposób postrzegania świata. Kiedy się kończy radość. Kiedy się przestaje na coś czekać.
A potem znów robimy coś, co pozwala nam odfrunąć od rzeczywistości. Jak chodziłyśmy po Paryżu, to byłaś jak dziecko w sklepie ze słodyczami, uśmiech nie schodził z twojej twarzy. Płakałaś w delfinarium, z radości. Śmiałyśmy się tak głośno i nie mogłyśmy się uspokoić, a ten śmiech gdzieś tam został, obie dobrze to wiemy. Ciągle się toczy echem po Sekwanie w leniwe niedzielne popołudnia.
Śmiejesz się też dziś, a mnie się wydaje, że masz 20 lat, i może nawet przez chwilę tobie też się tak wydaje, chociaż potem zawsze kolor który wybierasz jest ciemniejszy niż jaśniejszy.
Uczysz, żeby być twardzielką. Powtarzasz, że "biedronki nie płaczą". Gówno prawda. Biedronki płaczą dużo częściej, niż ci się wydaje. Tylko że ty tego nie widzisz, bo biedronki potrafią to pięknie ukrywać.
Nie dajesz sobie już prawa do szczęścia, a mnie to boli, bo na dłuższą metę tak się nie da. Nie wierzę, że nie boli też ciebie. Przecież my jesteśmy takie same.
Zapytałaś kiedyś, czy widziałam "Podwójne życie Weroniki", a mnie to uderzyło, bo sobie zdałam sprawę z tego, że już mnie prawie nie znasz. Co ja lubię? Gdzie chodzę, z kim się spotykam, co mnie fascynuje, gdzie uciekam jak się pali świat, z czego się śmieję jak jest dobrze? Co czytałam, widziałam, zapamiętałam?
Jak byś mnie opisała komuś, kto mnie dobrze nie zna? Jak byś mnie opisała samej sobie?
Tak wielu pytań ci nie zadaję.
No co za pieprzona dewotka, ja nie mogę... To tak, jakbym ja miała zostać przy jednym piwie.
Hej, kiedy się zaczyna alkoholizm?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz