Ale ja to się martwię, bo wiesz, te czasy takie, nie wiadomo, ja to bym chciała, żebyś ty znalazła porządną pracę, kiedy ty w końcu znajdziesz pracę, ile można żyć z tych zleceń, a jak to w ogóle wygląda, jak ty się ogłaszasz, jak ty szukasz tej pracy, czy to jest jakieś pewne, bo może nie, czy ty jesteś ubezpieczona, ja się tak martwię zawsze, czytam te książki i patrzę na te nazwiska, to zawsze są inne osoby, popatrz, jednak można, a czy ty byś chciała to robić, jak się za to zabrać, to się w sumie trzeba zastanowić co jest bardziej opłacalne, bo przecież nigdy nie można być niczego pewnym, a w ogóle ta Agatka, kojarzysz Agatkę, to ta Agatka właśnie wyszła za mąż, popatrz, taka niepozorna, a jednak, ślub piękny i ona z tym Krzysiem czy tam Tomkiem, wino gościom rozdawali, tacy pomysłowi, każdy co im złożył życzenia to taką butelkę dostawał, pierwszy raz widziałam, a jednak tak się robi chyba, no patrz, ale wiesz, tak poza tym to ona zaraz po studiach taką pracę znalazła, w zasadzie to już przed obroną tam poszła, z miejsca etat, ja to nie wiem, jak to się dzieje, ale widać tak jest, nigdy nic nie wiadomo, teraz tam siedzi w tym biurze, patrz, jak to się udaje czasem, ale no pewnie, to taki techniczny kierunek, u ciebie to inaczej jednak, a czy ty byś może chciała zostać, a ta Monika, wiesz, ta Monika córka Dorotki, to ona została tam na uczelni, ja nie wiem, jakie to tam stopnie są po kolei, ale w każdym razie została i teraz chyba będzie profesorem, zdolna ta dziewczyna, ale czy ty byś tak mogła, może tak, a czemu nie teraz, a czy to się opłaca tu zostać, a może tam, może jechać, ale czy to tak się da, tak żyć daleko, a czy oni planują wrócić, bo to chodzi o to twoje ubezpieczenie, nigdy nie wiadomo, co się może stać, a stać się może dużo, różnie to bywa przecież, ale gdybyś już znalazła jakiegoś męża, to on by u nas chociaż robił za elektryka, widzisz, a tak to musimy wołać kogoś innego, no niby to rodzina, ale wiesz, zawsze lepiej tak swojego, a nie tak się prosić, zresztą zdecydujesz sama...
Wino jest czerwone i wytrawne.
Zafarbowałam usta, oszczędzam szminki, nie oszczędzam uszu, znów zbyt głośna muzyka w słuchawkach.
Mózg mi paruje, rzygam litanią skarg, próśb i trosk.
Słucham, nie słyszę, mam wolne, mam wakacje, więc jutro może zbyt krótkie szorty i nad morze.
Zdecydowałam sama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz