sobota, 19 sierpnia 2017

(t)ouch

Raz, dwa, trzy, za mało stopni z pociągu, Sopot znów zachmurzony, nachmurzony, tyle ludzi wokół - jeśli się zastanawiasz, jak wygląda piekło, to spróbuj przejść szybko przez Monciak w sezonie (właśnie tak). Słowa, dużo słów, mało wniosków, Polska znów mistrzem Polski w debacie. Przejściem w dół, schodami w górę, znów pociąg, patrzę w okno, krajobraz przemyka i nie da się przyszpilić, choćbym nie wiem jak się starała. Nie wstaję z miejsca, nie wysiadam i co mi zrobisz.
Znów miodowy odcień w szklankach. Znów pięknie, o jak pięknie, taka jestem elokwentna, ej, chodź, opowiem Ci, jak wyglądało moje życie przez ostatnie dwadzieścia lat.
Wracam. Droga mija za oknem, mija mi życie, co ja mam robić? Proszę zrobić prawo jazdy, to się naprawdę przydaje. Nawet wtedy, gdy się boisz?
Schodami w górę, jeszcze spacer, jeszcze oddycham, jeszcze idę ja i moje myśli, potem idzie już tylko butelka wina i dawne wspomnienia, języki muszą się zgodzić na niechcianą gimnastykę. 
Ale ty nie planujesz...?
Nóż w brzuch, za głośno w słuchawkach. Ała, już boli, dlaczego potrafisz tak ładnie zgadywać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz