niedziela, 18 września 2016

i nie czuję nic

Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ktoś sobie okrutnie kpi ze świata. Te wszystkie ataki, napady, Polacy w Anglii, obcokrajowcy w Polsce... Co się dzieje? W mojej głowie siedzi Taco i uporczywie wyśpiewuje "wojna przyjdzie tutaj i od ciebie mnie zabiorą". Naprawdę? Wyśmiewałam i nie chciałam wierzyć, a teraz wszystko staje się rzeczywistością. A przecież już za chwilę odfruwam po raz kolejny - i co, mam się bać? Nie używać polskiego? Jeśli zginę, to przynajmniej w pięknym miejscu. Zgrywam twardzielkę, uśmiecham się szeroko, a tak naprawdę to się czuję, jakby mnie ktoś bardzo mocno walnął pięścią w brzuch.
Wszystko się dzieje i nie dzieje się nic, informacje przepływają przeze mnie falami. Zamiast przejmować się ludźmi, ryczę jak głupia nad losem skatowanego psa. W drodze powrotnej witam się z moim osiedlowym czarnym kotem. Nie mam siły myśleć o losie ludzkości, sami doprowadziliśmy do tego, co mamy. Jak ostatni skurwiele zabieraliśmy po kawałku wszystko, co tylko można było zabrać, a teraz się dziwimy, o jezu, ale co się dzieje, dlaczego to tak wygląda? Za dużo nas tu jest i jeszcze wokół kolejne bachory. Nigdy nie zniknie ten syf, który po sobie zostawiamy. Coraz częściej mi wstyd, że jestem człowiekiem (sorry, nie miałam wyboru - gdybym miała, chętnie byłabym ważką albo płaczącą wierzbą).
Trochę się nie chcę sama przed sobą przyznać i trochę nie wierzę, że tak myślę (a jednak!), ale tęsknię za tym kieracikiem. The final countdown zacznie się niebawem, a ja już myślę, jak to wszystko ogarnąć. Zły chochlik powtarzający "nie da się" zaczyna się pojawiać coraz częściej; na razie jeszcze jestem w stanie go zagłuszać, ale zobaczymy, ile wytrzymam. 
Łapię się na tym, że pstrykam zdjęcia jak idiotka, bez opamiętania. Co ja chcę zatrzymać, przyszpilić w kadrze, co boję się stracić? Widok z okna babci, kolejny kieliszek wina, zmrok na ulubionej ulicy, szybki marsz po mieście, pierwsze jesienne powietrze? Wszystko i nic. 
Takie żałosne życie.
Takie piękne życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz