wtorek, 7 kwietnia 2015

ale co

- No ale co dokładnie było tam takie inne?

Wiele czasu już minęło odkąd usłyszałam to pytanie, ale ono wciąż nie daje mi spokoju. Co było takie inne? Nie umiałam tego wyjaśnić wtedy, nie bardzo umiem teraz. Ale spróbuję.
Co było takie inne? Powietrze. Woda. Wieczorna i poranna herbata. Stopy bolące po całodziennym chodzeniu. Wielkie ulice. Szklane i ceglane budynki. Szeregowce. Ludzie. Melodia słów, rytm kroków, muzyka pojazdów, zgiełk pędzącego miasta. Krople deszczu. Wspinanie się wciąż coraz wyżej i nagłe strome zjeżdżanie. Graffiti na murach. Dworce, pociągi, metro, autobusy, taksówki. Jedzone pośpiesznie batony. Słońce w lutym. Czaple i kaczki. Biegacze. Okulary przeciwsłoneczne i wciąż rozpięty płaszcz. Zbyt ciężka torba. Zmęczone ramiona i kręgosłup. Pieniądze. Sklepy. Optymizm ludzi. Najcięższe śniadanie świata. Kilka języków słyszanych jednocześnie w jadalni. Promienie słońca tańczące rano na szybie. Kawa popołudniowa i kawa południowa. Książki. Zasłyszane polskie zdania. Sztuka w muzeach. Wszechobecny Sherlock. Kłopoty z biletami. Bezinteresowna pomoc. Niezdecydowanie. Zamyślenie. Wiecznie zdziwienie. Czekanie na autokar. Ostatnie chwile pod zbyt niebieskim niebem. Ulica żyjąca obok i jednocześnie gdzieś wewnątrz mnie. Przekonanie, że jestem u siebie.

Nie zrozumiesz. Nie zrozumiesz tego wszystkiego, nie tylko dlatego, że cię tam nie było i być może nigdy nie będzie. Ty nie zrozumiesz, bo ktoś, kto za bardzo i za mocno jest "tu", nie może nigdy wczuć się w "tam"; bo ktoś, kto się boi jednej obcej nuty, nie będzie w stanie usłyszeć całej melodii; bo ktoś, kto zadaje takie pytanie, nigdy niczego nie jest w stanie zrozumieć.

Ale co dokładnie było tam takie inne?
Wszystko.
Nie wiem.
Nic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz