- A co ty chcesz robić dalej?
Rzucasz pytanie w przestrzeń i oczekujesz jasnej odpowiedzi, jasnej i czystej, a co ja poradzę na to, że czystą to ja mam tylko w szklance. Nie, nie żartuję z tym mostem, bo skoro moja imienniczka spod pióra pani Osieckiej mogła świadomie wybrać życie żebraczki, to czemu ja bym nie mogła - a co, ja gorsza? Ja też mam takie puste miejsce przecież.
Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie zacznę drugi raz od początku tego kieraciku, bo chyba zwariuję. A jednocześnie jestem na siebie zła, bo znów odpuszczam coś, co mnie interesuje. Bo nie wypada, bo głupio, bo się nie nadaje. Prawda jest taka, że wypada, wcale nie głupio, nadaję się. Uświadomię to sobie za kilka lat przy którymś kieliszku wina.
Ale to i tak nie ma znaczenia, bo przecież nie pytasz po to, żeby wiedzieć. Chcesz tylko zagłuszyć ciszę, nawet nie fizyczną, bo u nas ciągle coś gra i hałasuje. Nie, ty chcesz zagłuszyć tę dziwną ciszę, jaka powstaje z braku rozmowy, z braku czasu, z braku chęci. Nie rozumiesz, jak można coś o sobie wiedzieć, jakim cudem Skarbeniek jest oddalony od o tyle kilometrów od swojego dziecka i wie o nim więcej niż ty o mnie tutaj, choć siedzimy na dwóch końcach stołu. Ty nie potrzebujesz kanału i wyspy, tobie wystarczy ten pieprzony stół. Granica wiedzy, której nie chciałaś przekroczyć, a teraz ci chyba trochę wstyd.
Hej, zadam ci pytanie-niespodziankę. Wiesz, że jak się kogoś nie nauczy rozmawiać, to potem ten ktoś nie umie?
- Tak pytam, bo nic nie mówisz.
Tak nie mówię, bo nie pytasz. Nie oczekuj, że radośnie zamerdam ogonem. Przecież wychowałaś mnie na kota.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz