środa, 15 czerwca 2016

coś o mnie i o tobie

Jak ponad tydzień temu siedziałam na wykładzie przecudownej Ann Snitow, to naprawdę przez moment uwierzyłam, że coś można zdziałać. Że może i trzeba to wtłuc do tych tępych seksistowskich głów, powbijać młotkiem albo innym narzędziem, ale że w końcu dotrze. Że może kiedyś oddadzą nam nocne ulice. Że będziemy padać na twarze, poświęcać wolny czas, ale gdy się zbierzemy, to będzie siła nie do powstrzymania. My, dziewuchy.
A teraz patrzę na to wszystko i krew mnie zalewa. Najpierw Orlando. Myślałam że przeczekam, przemilczę, ale nie dałam rady. Przecież miłość to miłość, do cholery. Przecież nawet dzieci to rozumieją.
I teraz ten gwałt i ta śmierć. Nikt nie zapytał o strój ofiary. Nikogo nie bulwersował fakt, że ofiara sporo wypiła. Cudownie, co? Pewnie. Tylko że ofiarą był facet.

Burzy się we mnie wszystko i mam dziwne poczucie, że nie wytrzymam dłużej, że za chwilę wyjdę i to wszystko wyrzygam, będę gryźć i wierzgać jak rasowa suka, żeby tylko ktoś zauważył, że to za daleko zaszło. Nie jest normalnie, jeśli nie mam prawa być w nocy na ulicy, nie bojąc się przy tym o życie. Nie jest normalnie, jeśli nie wolno mi założyć mini albo szortów. Nie jest normalnie, jeśli nie mam prawa pić dokładnie tyle, na ile mam ochotę, choćbym potem miała chodzić na czworakach i rzygać w krzakach. Nie jest normalnie, jeśli ktoś każe mi siedzieć cicho. Nie jest normalnie, jeśli mam się życzliwie uśmiechać w odpowiedzi na obrzydliwe, seksistowskie żarty. Nie jest normalnie, jeśli mam być uprzejma dla największego skurwiela. Nie jest normalnie, jeśli o moim ciele mogą decydować wszyscy, tylko nie ja. Nie jest normalnie, drodzy panowie.

Wdrukowuje się w nas strach, wszczepia się go nam od samego początku. Dwa dni temu jechałam autobusem i naprzeciwko mnie siedziała babcia z wnuczką. Dziecko jak dziecko, nie wzbudziło u mnie większego entuzjazmu, za to babcię miałam ochotę mocno uderzyć pierwszym lepszym ciężkim przedmiotem. Oczywiście w kierunku dziewczynki poleciał stek podstawowych komend, coś w rodzaju poradnika dla dobrze ułożonych panien. Nie biegaj, nie skacz, siedź grzecznie, uważaj, nie idź tam, bądź miła, słuchaj, przytakuj. Nie odzywaj się. Nie myśl.
Czytałam książkę (w zasadzie udawałam, że czytam, bo krew mnie zalała i dzwoniło mi w uszach, i nie mogłam się skupić na ani jednym słowie) i miałam ochotę zabić babcię tępym narzędziem - choć wiem, że ona po prostu powiela schematy. Sama słyszała te teksty przez całe życie, więc będzie je powtarzać do znudzenia swojej własnej wnuczce. Ale czy jej przeszłość ją usprawiedliwia? NIE. To się nigdy nie skończy, nigdy nie będzie normalnie, jeśli będziemy powtarzać coś, co znamy (a może nawet się na to nie zgadzamy?). Nigdy nie będzie normalnie, jeśli damy milczące przyzwolenie na opresję pod każdą postacią, na podporządkowywanie się zasadom, przy układaniu których nikt nie pytał nas o zdanie. Nigdy nie będzie normalnie, jeśli będziemy powtarzać coś, czego nienawidzimy. Nie lubiłaś, gdy ci mówili, żeby nie łazić po drzewach i siedzieć cicho? Pewnie, że nie. To dlaczego dziś robisz to samo swojej córce, wnuczce, znajomej?

EJ, DZIEWUCHO.
Biegaj. Skacz. Nie siedź grzecznie, jeśli nie masz ochoty. Bądź nieostrożna, zdzieraj kolana i drzyj sukienki. Idź gdzie chcesz. Nie bądź miła dla kogoś, kto nie jest miły dla ciebie. Nie słuchaj głupot, bo szkoda czasu. Nie przytakuj idiotom. Pokazuj język, odwracaj się na pięcie, biegnij przed siebie. Odzywaj się, krzycz, walcz o swoje. Ucz się, nie przestawaj się uczyć. Czytaj. Rozmawiaj. Inspiruj się. Rozwijaj się. Miej odwagę. Śmiej się w nos tym, którzy mówią, że nie możesz, nie umiesz, nie dasz rady. MYŚL.

Amelia mawiała, że czasy są ciężkie dla marzycieli. Być może. Ale jeszcze cięższe są dla dziewuch.

wtorek, 14 czerwca 2016

znieczulenie i dalej

- A co ty chcesz robić dalej?

Rzucasz pytanie w przestrzeń i oczekujesz jasnej odpowiedzi, jasnej i czystej, a co ja poradzę na to, że czystą to ja mam tylko w szklance. Nie, nie żartuję z tym mostem, bo skoro moja imienniczka spod pióra pani Osieckiej mogła świadomie wybrać życie żebraczki, to czemu ja bym nie mogła - a co, ja gorsza? Ja też mam takie puste miejsce przecież.
Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie zacznę drugi raz od początku tego kieraciku, bo chyba zwariuję. A jednocześnie jestem na siebie zła, bo znów odpuszczam coś, co mnie interesuje. Bo nie wypada, bo głupio, bo się nie nadaje. Prawda jest taka, że wypada, wcale nie głupio, nadaję się. Uświadomię to sobie za kilka lat przy którymś kieliszku wina.
Ale to i tak nie ma znaczenia, bo przecież nie pytasz po to, żeby wiedzieć. Chcesz tylko zagłuszyć ciszę, nawet nie fizyczną, bo u nas ciągle coś gra i hałasuje. Nie, ty chcesz zagłuszyć tę dziwną ciszę, jaka powstaje z braku rozmowy, z braku czasu, z braku chęci. Nie rozumiesz, jak można coś o sobie wiedzieć, jakim cudem Skarbeniek jest oddalony od o tyle kilometrów od swojego dziecka i wie o nim więcej niż ty o mnie tutaj, choć siedzimy na dwóch końcach stołu. Ty nie potrzebujesz kanału i wyspy, tobie wystarczy ten pieprzony stół. Granica wiedzy, której nie chciałaś przekroczyć, a teraz ci chyba trochę wstyd.
Hej, zadam ci pytanie-niespodziankę. Wiesz, że jak się kogoś nie nauczy rozmawiać, to potem ten ktoś nie umie?

- Tak pytam, bo nic nie mówisz.

Tak nie mówię, bo nie pytasz. Nie oczekuj, że radośnie zamerdam ogonem. Przecież wychowałaś mnie na kota.

środa, 8 czerwca 2016

gupik

Kilka lat temu siedziałam dokładnie tak jak ona. Z tą głupią bransoletką na ręce, z tym głupim strachem, że nie zdążę wrócić, z tym głupim poczuciem, że fajnie jest. Głupie słowa wpływały mi jednym uchem i wypływały drugim, takie małe gupiki. Głupio się szkliły oczy, jak przyszła myśl, że to ostatni dzień. Głupoty.
Zaczęłam tęsknić, jakie to głupie.
Ile razy może się spełniać do trzech razy sztuka?


zdjęcie stąd.